środa, 16 stycznia 2019

Wspomnienia ~ 2017-2018

Aż trudno mi uwierzyć, że za miesiąc kończę 19 lat. Ten czas biegnie nieubłaganie, mam wrażenie, że z każdym rokiem coraz szybciej. Ostatnie 2 lata przeleciały jak jedna chwila. Mój umysł przechodzi dziwną metamorfozę, wielu rzeczy np. sprzed pół roku, już prawie nie pamiętam. Wszystko ciągle się zmienia, ciągle przechodzę nowe etapy.

Na moim poprzednim blogu znajdowało się wiele zdjęć z tamtego okresu, które zarzuciłam na jakiś czas. Myślę, że te wspomnienia są warte zamieszczenia ich tutaj - to zapisane chwile życia. Każda z nich miała jakieś znaczenie. :)


To nasze 120-litrowe akwarium, które założyliśmy w styczniu 2017 r. Szybko stało się ulubionym miejscem Igusia. :)


Piękny bojownik *Idol również zasługuje na upamiętnienie na blogu. :)


Moje troszkę ponure przedwiośnie... 

~*~


Przyszedł czas na fotografowanie. :) Każda wycieczka była dla mnie przyjemnością, ponieważ zawsze można było spotkać coś niezwykłego... Oczywiście najczęściej spotykałam koty. 😸




~*~


Moje pierwsze zdjęcie w okularach. Obecnie ciężko jest mnie przekonać do ich założenia... Mam wadę -2. 

~*~








~*~


W wakacje 2017 roku zaczęłam ćwiczyć sztuki walki tai chi. Po prostu przyszedł taki czas w życiu, że zebrałam siły i postanowiłam twardo - zapisuję się, przecież zawsze chciałam. Oczywiście znalazły się osoby które mnie zniechęcały i wmawiały, że sobie nie dam rady. Tai chi jest bardzo spokojną, ale zarówno wzmacniającą sztuką walki. Ćwiczyłam całe wakacje 2017 i 2018 r. z moim trenerem panem Witkiem. :)


Nie ma to jak blokować ciosy czołem...

~*~


Jesienne jezioro... Jesień jest moją ulubioną porą roku, ma w sobie coś tajemniczego i niezwykłego. Do tego właśnie o tej porze powstają najciekawsze zdjęcia. :) 













~*~


(październik 2017) Wychodząc z domu na tai chi natknęłam się na tą małą zgubę. :) A zaraz dzień po nim pojawił się drugi rudzielec. :) Czyż ta jesień nie była magiczna? 


pierwszy rudzielec (Redzio) 


drugi rudzielec (Wiewiór)


być może to bracia... :)


Redzio z Igusiem :)

~*~


W 2018 w naszym zwierzyńcu gościły dwie papużki. Kubusia (po lewej) zakupiliśmy w sklepie, a Maję znalazłam na olx. Kubuś był z nami tylko rok, niestety nagle zdechł z niewiadomej przyczyny. Maja odeszła miesiąc po nim. Papużki bardzo się kochały. Kubusiowi zdarzyło się nawet wyfrunąć z domu i wrócić do partnerki. Maja była wyjątkową papugą, straszną zadziorą i psują. ;D Miejmy nadzieję, że są teraz szczęśliwe, razem, za tęczowym mostem...

W 2018 zaginął Iguś. :(( To dla mnie ogromna strata.


Czasem wieczorami przychodzą takie chwile, kiedy rozpaczam za nim, mimo, że minęło już tyle czasu. Ale pocieszające jest to, że mam teraz dwie koteczki, które mnie rozweselają. Sara jest jeszcze większą pieszczochą, a Dżamila swoim typem urody przypomina mi Igo. 


Tutaj była jeszcze małą chudzinką... Kiedy zabieraliśmy ją od poprzedniego właściciela była schorowana i zaniedbana. Oprócz tego strasznie się bała, piszczała i całe dnie spędzała w ukryciu. Potrzebowała wiele czasu żeby przekonać się do człowieka. 



Na koniec zdjęcie Sary z buddą 😸


To tyle... Do następnej! 😘

wtorek, 15 stycznia 2019

O moim aparacie ortodontycznym

Tak jak zapowiadałam dzisiejszą notkę poświęcę mojemu aparatowi ortodontycznemu, który noszę już 1,5 roku. Z jego założeniem zwlekałam dość długo, przez co zęby skrzywiły się jeszcze bardziej i zaczęłam mieć trudności z higieną. Wstydziłam się uśmiechać, a ogółem jestem osobą która często się śmieje - i przyszedł czas, że w końcu odwiedziłam ortodontę. Zanim zostałam zadrutowana musiałam mieć poleczone ubytki - do niektórych dentysta nie mógł się dostać.


Tak wyglądały moje zęby przed założeniem aparatu. Kły były spiętrzone (szczególnie prawy), a jedynki wykrzywione. Ortodonta proponował zacząć prostowanie od dołu, ale mimo to zdecydowałam się na górę. Nie mogłam już patrzeć na tego kła i jedynki. 

Pierwsza wizyta u ortodonty była bolesna, ale dało się ją przeżyć. Najgorsze wydawało mi się zakładanie pierścieni. 

Mój pierwszy uśmiech z turkusowymi ligaturkami. 

Zęby na początku noszenia aparatu bolały mnie, ale nie tak strasznie jak opisywały niektóre osoby.

Tutaj (po 2 miesiącach) już widać pierwsze efekty prostowania. :) Wybrałam trzy kolory ligatur, które trochę zlały się ze sobą.


Czerwone ligatury. 


Błękitne... Na zdjęciach widać już efekty w prostowaniu.


Moje przedostatnie ligaturki.


I obecne. :) 

Niestety ostatnie dwie wizyty u ortodonty przepadły mi i będę musiała umówić kolejną w najbliższym czasie. Notki o aparacie dodaję po każdej wizycie. 

To tyle na dziś. :)